Lupulo, czyli chmiel

Nie od dzisiaj wiadomo, że Browar Pinta to symbol piwnej rewolucji w naszym kraju, a przede wszystkim, to prekursorzy na wielu piwnych frontach. Kolejny tego dowód otrzymaliśmy w środowy wieczór, kiedy to odbyła się premiera pierwszego piwa uwarzonego w ramach projektu Pinta Hop Tour.

Pinta Hop Tour - fot. znalewaka.pl
Pinta Hop Tour – fot. znalewaka.pl

W sierpniu zeszłego roku, podczas piątych urodzin Browaru Pinta, które miały miejsce w Warszawie chłopaki zapowiedzieli kilka nowości, między innymi start projektu Pinta Hop Tour. Zdradzili również, że pierwszym celem ich podróży będzie Argentyna.

Jak powiedzieli, tak też zrobili. Fakt, że musieliśmy chwilę poczekać na to premierowe piwo, jednak 5 kwietnia w końcu nadszedł ten dzień – z kranu polało się Rye Wine uwarzone z wykorzystaniem przywiezionych z dalekiego kraju chmieli. W swoich poszukiwaniach przemierzyli prawie 5 tyś kilometrów, ale jak się okazało środowego wieczoru – było warto.

Pinta Hop Tour - fot. browarpinta.pl
Pinta Hop Tour – fot. browarpinta.pl

Premiera odbyła się w katowickim Klubie Podróżników Namaste. Tutaj muszę się do czegoś przyznać – była to moja pierwsza wizyta w tym wspaniały miejscu, ale obiecuje, że nie ostatnia. Miejsce premiery było dobrane nad wyraz trafnie, gdyż charakter premiery wpisywał się idealnie w klimat Klubu Namaste – podróże i piwo – to dwie rzeczy które stanowią o charakterze katowickiego lokalu.

Pinta Hop Tour - fot. znalewaka.pl
Pinta Hop Tour – fot. znalewaka.pl

Jak się domyślacie, nie była to zwykła piwna premiera – poza możliwością spróbowania najmocniejszego jak dotąd piwa z Browaru Pinta, w Namaste odbył się pokaz filmu i slajdów z podróży chłopaków do Argentyny. Cała masa zdjęć okraszona ciekawymi opowieściami Ziemka Fałata i Grześka Zwierzyny, a także późniejszy panel dyskusyjny prowadzony przez Maykela –  Chmielobrodego był doskonałym uzupełnieniem do degustacjI nowego piwa z Pinty. Nie będę tutaj przytaczał ich opowieści, jednak mogę tylko powiedzieć, że jeśli nie byliście to po prostu żałujcie. Normalnie żałujcie.

Pinta Hop Tour - fot. znalewaka.pl
Pinta Hop Tour – fot. znalewaka.pl

Dobra, najwyższy czas przejść do rzeczy, bo w końcu jest to strona o piwie. Rye Wine, jak już wcześniej pisałem, to najmocniejsze piwo jakie powstało w Browarze Pinta. 30 stopni Plato i 12,9% zawartości alkoholu robi niesamowite wrażenie. Cała idea projektu Pinta Hop Tour polegać ma na tym, że z podróży chłopaki przywożą składniki do swoich piw. I tak właśnie do nachmielenia premierowego piwa użyto argentyńskich odmian Mapuche, Catarata, Traful i Cascade.

Pinta Hop Tour - fot. znalewaka.pl
Pinta Hop Tour – fot. znalewaka.pl

Piwo jest mocno czerwone, wręcz brązowe, gęste, oleiste i pięknie się leje. Zwieńczone jest beżową, równie gęsta pianą. Zapach delikatny, owocowy, jednak sugerujący, że za chwilę , po pierwszym łyku zdarzy się coś naprawdę niesamowitego.  Smak jest obłędny, mocno rozgrzewający, owocowo- karmelowy i przede wszystkim pełny, jednak mimo takiej mocy, nie ma chamsko wystającego alkoholu. Pije się bardzo przyjemnie, choć wiadomo, że ze względu na moc, nie ma co szarżować.  Przyjemne rozgrzewanie zakończone jest nie przesadzoną goryczką, która doskonale uzupełnia cały profil piwa. Pinta Rye Wine jest naprawdę obłędne.

Pinta Hop Tour - fot. znalewaka.pl
Pinta Hop Tour – fot. znalewaka.pl

Wracając jeszcze na moment, do samej prezentacji – Ziemek ujawnił kolejnych kierunek podróży Pinty. Okazało się, że kilka dni wcześniej załoga Pinty wróciła z RPA, gdzie również szukali niszowych chmieli. Jako czas premiery kolejnego piwa serii orientacyjnie ustalono sierpień, a samo piwo ma być czymś diametralnie innym od kosztowanego wczoraj, W planach jest coś na lato, więc przede wszystkim coś lekkiego o ekstrakcie początkowym w granicach 11 Plato.

Pinta Hop Tour - fot. znalewaka.pl
Pinta Hop Tour – fot. znalewaka.pl

Poczekamy – zobaczymy co będzie dalej. Póki co 3mamy kciuki, żeby Marek z Klubu Namaste na premierę kolejnego piwa z serii Hop Tour i co za tym idzie na kolejny pokaz zdjęć i opowieści sprowadził chłopaków ponownie do swojego lokalu.  Narazie możemy powiedzieć, że Browar Pinta, jako Ci, którzy przecierają piwne szlaki w naszym kraju, znów stanęli na wysokości zadania – jednak to powoduje, że sami poprzeczkę postawili sobie dość wysoko. Ale przecież każdy kto choć trochę zna polski rynek kraftu wie, że poradzą sobie bez większego trudu.

Pinta Hop Tour - fot. znalewaka.pl
Pinta Hop Tour – fot. znalewaka.pl