Lech Free z miętą – czy to jeszcze piwo, czy już zwykły napój?

Całkiem przypadkiem w mojej lodówce znalazł się bezalkoholowy Lech Free o smaku limonki z miętą. Nie omieszkałem spróbować, jednak taki trunek spowodował, że zacząłem się zastanawiać nad ideą instytucji piwa bezalkoholowego. Bo piwo bezalkoholowe to przecież jak cola bez koki, czy kawa bezkofeinowa.

Lech Free - fot. znalewaka.pl
Lech Free – fot. znalewaka.pl

Kiedyś przeczytałem w internetach, że pewien gość powiedział do swojej dziewczyny, która chciała żeby kupił jej piwo Sommersby, że piwo zaczyna się od 5%. Fakt, że Sommersby może piwem nie jest, ale człowiek, który tak się wypowiada powinien, za swoją ignorancję, spalić się w czeluściach piekielnych.

Nie ma co daleko szukać, nasz rodzimy grodzisz, gose czy bardzo ostatnio modne kwasy – wszystkie te piwa mają poniżej 5, a nawet 4% zawartości alkoholu. Jednak piwem jak najbardziej są. Co to jednak jest piwo bezalkoholowe – czy jest to piwo , czy po prostu jakiś napój, w którym użyto chmielu, słodu i nazwano piwem.

Według cioci Wikipedii piwo to najstarszy i najczęściej spożywany napój alkoholowy. Z tego więc wynika, że piwo bezalkoholowe to taki oksymoron czyli epitet sprzeczny. Okazuje się jednak, że piwa bezalkoholowe są warzone w tradycyjny sposób, tyle że w ściśle określonym momencie fermentacja jest przerywana, przez co nie dopuszcza się do wytworzenia alkoholu. Pozwala to zachować w piwie bezalkoholowym wszystkie pozostałe związki, które występują w ich alkoholowych odpowiednikach.

Przy poniedziałku skusiłem się właśnie na coś takiego – piwo bezalkoholowe Lech Free z limonką i miętą. Jak się okazuje, jakiś alkohol w tym piwie jest, co prawda poniżej 0,5% ale, jak to mówią, lepsze to niż nic.

Po przelaniu do szklanki wygląda dosłownie jak sok jabłkowy, piana bardzo nietrwała, szybko opada. W zapachu wyraźnie mięta plus kwasek limonki, ale świeża mięta jest dominująca. W smaku dość słodkie, miętowe, kleista nuta limonki – kojarzy się ze smakiem mohito. Na języku czuć, że jest delikatnie gazowane.

Schłodzone pije się bardzo przyjemnie. Goryczki chmielowej w zasadzie nie ma, dlatego jeśli nie wiedziałbym, że jest to piwo, pomyślałbym pewnie, że to jakiś napój czy inny zwykły soczek. Ogólnie jako napój orzeźwiający jest bardzo przyjemny, jednak mogę go postawić na równi z innymi słodkimi, zimnymi napojami typu cola czy sprajt. Dlatego jakoś nie przemawia do mnie fakt, że jest to piwo bezalkoholowe, a jedynie napój o smaku mięty i limonki.

Lech Free - fot. znalewaka.pl
Lech Free – fot. znalewaka.pl

Jakiś czas temu zdarzyło mi się napić zwykłego Lecha Free. Tam przynajmniej było czuć tego koncernowego lagera, więc nazwa piwo bezalkoholowe się w pewien sposób broni. Jednak pijąc piwa warzone w różnych gatunkach mogę stwierdzić, że piwo bezalkoholowe to trochę taki koncernowy wymysł, wręcz psychologiczna zagrywka producentów.

Może bardziej bym się przekonał do tego, gdyby powstały bezalkoholowe piwa IPA czy Stout. Bardziej przekonuje mnie chyba lemoniada z chmielem (tak, doszło już do takich rzeczy) – tutaj przynajmniej nie ma piwnych ambicji, a twórcy chcieli po prostu stworzyć ciekawy napój. Nie było mi jeszcze dane się go napić, ale myślę, że jest to ciekawsza propozycja niż piwo bezalkoholowe.

Ktoś może powiedzieć, ze piwo bezalkoholowe jest idealne dla kierowcy, który przyjechał autem na imprezę. Może i tak, ale jeśli chcesz naprawdę napić się dobrego piwa to umówmy się – poświeć kilka złotych na bilet komunikacji miejskiej. Ponadto, piwa bezalkoholowe jakiś alkohol zawierają, nawet na butelce jest napisane, że wypicie kilku takich piw może spowodować stężenie alkoholu we krwi, które nie pozwoli na prowadzenie auta. Tak czy siak trzeba uważać.

Podsumowując, Lech Free Mięta i Limonka jest zwykłym napojem chłodzącym, słodkim, lecz nieźle orzeźwiającym. Jednak w kategoriach piwa jest dla mnie nie do przyjęcia. Patrząc w szerszym kontekście, instytucja piwa bezalkoholowego jest dla mnie czymś raczej naciąganym i to nie dlatego, że uważam, że piwem należy się upić, ale jednak alkohol jest po części nośnikiem smaku i piwo z zawartością alkoholu jest po prostu smaczniejsze.

A co Wy uważacie na temat piwa bezalkoholowego? Czy to dobra alternatywa tradycyjnych piw, czy może myślicie podobnie jak ja, że jednak to nie jest to?

  • Igor

    Nie ma porównania z colą czy sprite, tam cukier nie pozwala na długie orzeźwienie, i to jest zabieg, żeby wziąć więcej. Lech Free Limonka z miętą jest jak dla mnie najlepszym napojem orzeźwiającym, gazowanym, po którym nie chce się pić, w przeciągu paru kolejnych minut.

  • Franciszek

    Zdecydowanie wolę w gronie wypić Perłe. Taki napój jest dobry ale tylko na orzeźwienia